Trochę staliśmy, trochę zwalnialiśmy, ale w końcu pociąg dopełzł do Szczecina. Wprawdzie część wagonów została odłączana w Poznaniu i mogłam wylądować w Zielonej Górze - i byli tacy, którzy wykorzystali tę okazję do wesołej przygody, ale nie ja!
W Szczecinie, rdzennie polskim mieście, obejrzałam z zewnątrz Zamek Książąt Pomorskich, Rektorat PUM i Narodnyj Muzej oraz kupiłam bardzo korzystnie ładowarkę do telefonu i nić dentystyczną. Zrobiłam też świetne zdjęcie w akademiku mojej siostrze, ale niestety nie chce ona, żeby je tu wrzucić - mimo moich argumentów, że pasowałoby do tytułu posta :P


No comments:
Post a Comment